Z Jejkowic do Santiago de Compostela.

0
257

Z Jejkowic do Santiago de Compostela.
Do napisania tego tekstu skłoniła mnie czysta ciekawość.
Jadąc do Olzy 1 czerwca 2019r. widzę pewnego pana, który maszeruje w kierunku Olzy – zatrzymuje się proponując podwózkę – nie skorzystał.
Po pół godzinie widzę owego “pielgrzyma” w Olzie i z ciekawości “zaczepiam go” pytając gdzie z tym plecakiem idzie?
W odpowiedzi słyszę ze właśnie dziś rozpoczął pielgrzymkę z Jejkowic do Santiago de Compostela – mówi pan Krystian Schatton
Proponuje jakiś datek na podróż odmówił. Pan Krystian także nie ujawnił w jakiej intencji wybrał się w tak długą trasę, powiedział tylko ze musi wymienić namiot bo ten który ma w plecaku jest za ciężki. Pierwszy nocleg ma zaplanowany w Ostrawie następne to czas pokaże mówi pan Krystian.
Panu Krystianowi życzymy dotarcia do celu, jak mówił poinformuje mnie na FB jak dotrze na miejsce w Hiszpanii.
Fot. Bogusław Jordan/ Olza


Krystian Schatton/FB

Wreszcie! 😊 nadszedł ten czas.Godzina 5 minut coś tam 01.06.19 zaczynam, mam nadzieję kolejną ciekawą podróż.Ta droga znowu mnie woła 😊Główny powód,tym razem pielgrzymki z progu własnego domu do Santiago i dalej Cabo Fisterry,wydaje się być prosty.Niby marzenia o samotnej podróży przez Europę.Tego zawsze chciałem,ale tak na prawdę to motywy wciąż się we mnie zmieniają,to ewoluuje.Jest tych powodów więcej i to nie jest takie proste,ale raczej będzie to przede wszystkim podróż w głąb siebie.Tę drogę tworzą ludzie i to kocham.To też droga prosta i kręta, droga grzechu i pokusy,droga miłości i wiary,droga ludzi, po prostu zwykłych ludzi..no i dla mnie będzie ona na pewno nie małym wyzwaniem.Zakładając że się uda,wiem że zdecydowaną większość drogi przejdę samotnie.Zastanawiałem się przez chwilę jak wytłumaczyć tą chęć przemierzenia Europy i nie mam na to takiej prostej odpowiedzi😊Z pewnością nie myliłem się mówiąc w 2016 r. przed moją pierwszą wyprawą, że to będzie droga mojego życia.Tak jest bo teraz tego znowu potrzebuję.Potrzebuję wiary no i nie potrafię usiedzieć na miejscu.Od tamtego czasu co roku podążam różnymi szlakami do Santiago de Compostela.Wiem,że to nie tylko wyzwanie fizyczne.To coś o wiele ważniejszego i właśnie wcale nie musi się to dla mnie skończyć w Santiago czy Finisterze.Nie jestem nawet przygotowany na tę drogę..zero rezerwacji itp. Trochę jak w życiu, a camino jest trochę jak nasze życie😁 już się tym nie przejmuję.Po prostu wyjdę i pójdę,a jeżeli nie dojdę do Św Jakuba,to też nie będzie jakiś wielki problem czy ujma na honorze.Po prostu wrócę,nie oszukując samego siebie. Mam jednak nadzieję,że z Bożą pomocą się uda…chcę tego i o to proszę.Nie potrafię inaczej.Muszę iść

Ps.wszystko wina moich kolegów z pracy.Ktoś w 2015 r. w Roterdamie (chyba Max albo Robert) dał mi do obejrzenia film “Dzika Droga”..😊 zbiegło się to z wieloma innym wydarzeniami tamtego czasu.Tak to potem,dowiedziałem się o 3 biegunie Marka Kamińskiego,o camino Łukasza Supergana, Piotra Bogdanowicza i o wielu innych wyprawach i długodystansowcach 😊.. a właśnie wtedy zadawałem sobie pewne ważne pytania..no i masz ci

..tak mniej więcej wygląda moja droga..w całości biegnie róznymi szlakami,ale w zdecydowanej większości będzie to szlak Św Jakuba